Udostępnij

Stan polskiej sceny freeski wygląda aktualnie w miarę zadowalająco. Jest dużo świeżej krwi, snowparki wyrastają jak grzyby po deszczu, a ogar szejpu zaczyna w końcu wyglądać profesjonalnie. Oczywiście nie jest, aż tak dobrze, by nie mogło być lepiej. Jeszcze sporo pracy przed nami za nim będzie można powiedzieć, iż freeskiing stoi u nas na solidnym poziomie pod względem większości aspektów. Pamiętajmy o tym!

Dzięki pewnym zdolnym i utalentowanym, młodym freeskier’om nadzieja w narodzie nie ginie i można optymistycznie zerkać w przyszłość. Jednym z przedstawicieli nowego batalionu freeskierów jest nasz dzisiejszy bohater, Bartek Syska. Z poniższego wywiadu dowiecie się jak minął Bartkowi sezon, jak podchodzi do rywalizacji na zawodach i jakie ma plany na najbliższą zimę. Po głównym daniu zapraszamy na deser, czyli video podsumowujące sezon 2012/13. Życzymy przyjemnej lektury!

 

BW | Na samym początku opowiedz nam coś o sobie. Skąd pochodzisz, gdzie się uczysz, jaki jest twój znak zodiaku?

Bartek | Yo! Pochodzę ze stolicy Podhala, czyli Nowego Targu. Niedawno zostałem absolwentem szkoły rolniczej, do której chodziłem przez 4 ostatnie lata. Profil, technologia żywności. Mój znak zodiaku to Rak.

BW | Pamiętasz swój pierwszy dzień na nartach?

Bartek | Tak to było coś! Pierwsze narty, które założyłem na nogi były zapinane na paski do zwykłych zimowych butów, coś jak sandały. Dawniej zima w Polsce była naprawdę sroga, więc na usypanej w ogrodzie ogromnej zaspie, większej ode mnie o jakieś 5 razy stawiałem pierwsze kroki, miałem wtedy 4 lata. Później rodzice zabierali mnie wraz z moim bratem na wyrwirączkę, którą pamiętam do dzisiaj, bo wyrywała ręce.

BW | Jak zaczęła się twoja przygoda z freeskiingiem?

Bartek | Chodziłem chyba wtedy do podstawówki. Druga, może trzecia klasa. Pierwsze strzały sklejałem na stoku „Długa Polana”, który jest jakieś 400m od mojego domu. Siadały tam pierwsze 180 i 360 na malutkich skoczniach bardziej przypominających muldy. Wszystko klejone na zwykłych nartach, chyba to były oldschoolowe Kneissl’e 120 cm, nie dłuższe. W późniejszych latach dostałem Salomony Fish, wtedy się już zaczęło – pierwsze poważne ślizgi na railach i boksach, pierwsze zejścia 270 Out.

 

Sesja Jibowa w Nowym Targu

„Myślę, że nic nie trzeba zmieniać, idziemy cały czas do przodu w dobrą stronę. Powstaje coraz więcej snowparków, więc jest gdzie pośmigać, fajnie by było gdyby nasz sport zrobił się trochę bardziej popularny w naszym kraju.”

 

Jibbing Nowy TargBW | Jak minął obecny sezon. Czy wszystko, co sobie założyłeś zostało zrealizowane w 100%, czy może niczego nie planowałeś poza spontaniczną jazdą?

Bartek | Ten sezon był chyba najlepszy, jaki miałem dotychczas. Nic nie planowałem, czysty spontan.

BW | Koncentrujesz się bardziej na skoczniach czy jibbingu? Co jest dla ciebie ważniejsze, co sprawia ci więcej frajdy?

Bartek | Jibbing myślę że jest moją mocniejszą stroną. Moment poślizgu na rurce czy boksie daje dużo radości podobnie jak i moment lotu na skoczni jest również bardzo pozytywny.

BW | Wiemy, że spędziłeś dużo czasu polując na uliczne raile. Jeździsz sam na streecie, czy masz jakąś ekipę?

Bartek | Street od zawsze mnie interesował można na nim zdobyć cenne doświadczenie. W NT ciężko o zgrany team, wieęc jakoś sobie radzę, lekko nie jest.

BW | Snowboard lub rolki przechodzą ostatnimi laty interesującą rewolucję pod względem technicznej jazdy jibbing’owej w snowparkach/skateparkach oraz na ulicach. Czy uważasz, że ta forma aktywności we freeskiing’u powinna być bardziej doceniana przez samo środowisko, sponsorów, szczególnie w naszym kraju?

Bartek | Uważam, że sponsorzy powinni to doceniać, bo jazda uliczna bywa bardzo trudna. Na pierwszy rzut oka miejscówka wydaje się prosta, a w rzeczywistości wcale tak nie jest. W parku wiadomo jest równiej, wszystko jest przygotowane.j. Na streecie nie jest już tak kolorowo, bo często czegoś brakuje prędkości, miejsca na rozpęd, lądowanie itd.

 

 

Jibbing Nowy Targ

Zawody Jibbowe Apo i GubałówkaBW | Czy startowałeś w tym sezonie w jakiś zawodach, jaki jest twój stosunek względem tego typu rywalizacji?

Bartek | Tak na początku grudnia na Frozen Streets były to jibbowe zawody, w których zgarnąłem 2 miejsce i tytuł najlepszego niesponsorowanego zawodnika. Natomiast podczas Sony Vaio w SSP na Gubałówce udało mi się wskoczyć na trzecie miejsce w kategorii slopstyle, co było dla mnie wielkim zaskoczeniem. Uważam że zawody są potrzebne żeby nasz sport się cały czas rozwijał, żeby ludzie się tym coraz bardziej interesowali. Nie traktuję ich zbyt poważnie, uważam,  że jest to super opcja żeby sobie fajnie pojeździć ze znajomymi i cały czas się dobrze bawić.

BW | Jakie zamierzasz spędzić okres bezśnieżny. Planujesz jakieś wyjazdy na lodowce, czy może posiadasz w zanadrzu jakieś inne ciekawe hobby?

Bartek | Niestety w połowie marca naderwałem więzadło krzyżowe obeszło się bez operacji więc teraz pasuje mi trochę wychillować, no i muszę przygotować się trochę do matury.

BW | Jazda na streecie to często bardzo bolesna sprawa. Dobre przygotowanie fizyczne to podstawa. Jak dbasz o formę? Posiadasz jakiś magiczny zestaw ćwiczeń, realizujesz jakiś sprytny plan treningowy?

Bartek | Tak, street jest bolesny zgadzam się z tym. Sama budowa najazdu skoczni i lądowania – przygotowanie miejscówki wymaga trochę wysiłku. Przed nartami rzadko się rozgrzewałem no i właśnie może tutaj był mój błąd, kolano nie wytrzymało, teraz mam nauczkę. Nie mam jakiegoś wygórowanego zestawu ćwiczeń, zwykle rozciąganie mi wystarczy

BW | Masz już jakieś plany na przyszły sezon?

Bartek | Planów jako takich nie mam może chciałbym zrobić jakaś konkretną miejscówkę na ulicy, potrenować trochę na skoczniach, nagrać jakiś dobry edit i załapać jakąś dobra fotkę. Najważniejsze żeby cały czas jeździć, zdobywać nowe doświadczenie, poznawać nowych ludzi ze środowiska freeski no i robić progres przede wszystkim.

BW | Jeśli mógłbyś zmienić jedną rzecz w polskim freeskiing’u, to zmieniłbyś… i dlaczego?

Bartek | Myślę, że nic nie trzeba zmieniać, idziemy cały czas do przodu w dobrą stronę. Powstaje coraz więcej snowparków, więc jest gdzie pośmigać, fajnie by było gdyby nasz sport zrobił się trochę bardziej popularny w naszym kraju.

Zdjęcia: lucekphoto.com

BW | Czy jakaś firma wspiera twoją zajawkę, są jacyś sponsorzy?

Bartek | Niestety nie mam żadnego wsparcia, sam staram się to wszystko ogarnąć no, ale przecież nie o to w tym chodzi:)

BW | Dzięki za rozmowę. Teraz tradycyjny moment, w którym możesz kogoś pozdrowić.

Bartek | Korzystając z okazji chciałbym pozdrowić wszystkich, z którymi dobrze się bawiłem w tym sezonie na nartach lub poza nimi a w szczególności moją rodzinnę, która zawsze mnie wspiera oraz ziomeczkow tj. Krystiana Mastele, Huberta Batkiewicza, Jakuba Waksmundzkiego, Piotra Mierzwę i  Magdę Jankowską.

 

Bartek Syska na łamanym railu

 

Zdjęcie główne oraz zdjęcia akcji: Adam Kokot | AdamKokot.pl