Udostępnij

Jak powszechnie wiadomo brodzenie w głębokim śniegu po pachy nie jest zbyt przyjemne, szczególnie kiedy finał takiej wycieczki – szczyt góry, grań, upragniony drop schronisko – jest oddalony od nas od kilkaset metrów, tudzież do przejścia są jednostki liczone w kilometrach.

Jednym z bardziej efektywnych sposobów pokonywania dalekich zimowych dystansów jest tzw. „foczenie”. Oczywiście nie chodzi nam tutaj o poruszanie się na kolanach i wydawanie odgłosów podobnych do tych, które wydawane są przez grnlandzkie foki. Mamy na myśli foki narciarskie, czyli takie włochate paski materiału, które należy przykleić do nart.

Dzięki tym sprytnym paskom nylonu, moheru, lub mixu obu tych materiałów możemy poruszać się po powierzchni śniegu z najwyższą gracją, elegancją i wdziękiem, a przede wszystkim szybko i z efektywnym wykorzystaniem zasobu sił fizyczno-psychicznych naszego organizmu.

Nie będziemy się tutaj rozpisywać na temat aspektów technologicznych fok, gdyż takie informacje z łątwością możemy znaleźć na przeróżnych stronach producentów, lub ewentualnie forach, takich jak np. forum Polskiego Klubu Skiturowego.

W naszym artykule przedstawimy pomocne wskazówki. Podejrzewamy, iż mogą one uratować trochę czasu, nerwów i sprawić, iż cały proces docinania będzie bardziej komfortowy. Poza tym przy pomocy dołączonych filmików instruktażowych w przyjazny dla oka i umysłu sposób poznacie, krok po kroku tajniki tego tajemniczego warsztatu. A więc zaczynamy..

Tips & Tricks

  1. Ile potrzeba nam czasu?
    Najważniejszą poradą będzie informacja, iż nie przytniemy fok w 15 minut. Dlatego, jeśli już się zabieramy do pracy to pamiętajmy, iż zajmie nam to przynajmniej godzinę, lub troszkę więcej, zależy od ogaru i chęci. Dlatego kiepskim pomysłem, będzie spontaniczny warsztat, który uruchomimy w przerwie meczu Polska – Ekwador, prawdopodobnie nie zdążymy!?
  2. Kawalerka czy kelnerka?
    Miejsce „zbrodnii” powinno posiadać pewien solidny metraż. W złym tonie będzie przycinanie fok w korytarzu, w schowku na szczotki, na klatce schodowej lub w studenckiej kawalerce o wymiarach 5 metrów kwadratowych.
  3. Nie dla dywanów i wykładzin!
    Fajnie gdyby na podłodze nie leżał dywan, lub coś w ten deseń, gdyż jeśli przez przypadek odklejona foka wyląduje na takim podłożu stroną klejącą to z pewnością przejmie rolę odkurzacza. A uwierzcie nam, nie macie tylu dni i nocy, by odkleić tego co kryje się w ekosystemie waszego dywanu lub wykłądziny, a sam widok nie wzbudza apetytu, szczególnie jeśli czeka na was kolacja.
  4. Podłoga czy stół z powyłamywanymi nogami? 
    Starajmy się pracować na stole, lub czymś biurkopodobnym. Dobrze, jeśli nie będzie na nim standardowych przedmiotów do strącenia typu kot, wazon, sernik, herbata, monitor i takie tam inne.
  5. Imadła lub wiązadła..hmm? 
    Najlepszym rozwiązaniem zapewniającym stabilność nart jest posiadanie profesjonalnych narciarskich imadeł przytroczonych do blatu stołu, aczkolwiek zdajemy sobie sprawę, iż nie można ich zakupić w każdym Tesco. Dlatego należy wyszukać zamiennik imadła. Elegancka będzie stara gruba książka o niezbyt śliskiej powierzchni typu „słownik”. Będą nam potrzebne dwa tomy. Jeden podkładamy pod dziób, drugi pod ogon narty i wuala, „imadła” gotowe! Tym samym wiązania zwisają swobodnie w dół i nie powodują łatwego przesunięcia nart, co w trakcie przycinania potrafi „zamordować” psychologię największego optymisty.
  6. Film instruktażowy jest twoją Biblią!
    Dokładnie obejrzyjmy filmik instruktażowy producenta fok, jeśli taki istnieje. Jeżeli producent się nie wysilił to sięgamy po montaż konkurencji. Postępujmy krok po kroku. Jeśli czegoś nie rozumiemy, przewijamy, by obejrzeć raz jeszcze, lub szukamy informacji w innych źródłach takich jak inne filmiki instruktażowe, fora internetowe, grupy wsparcia na portalach społecznościowych.
  7. Młotek, wiertarka, betoniarka?
     Pamiętajmy o narzędziach. Zazwyczaj są potrzebne kombinerki, śrubokręt, linijka, zależy od marki i systemu montażu fok. Głupim pomysłem będzie używanie monet, widelców, patyczków po lodach i tym podobnych gadżetów rodem z „MacGyvera”. 
  8. Moment kulminacyjny, docinaniee.
    Sam proces przycinania fok nie jest skomplikowany. Ot, dwa pociągnięcia specjalnym nożykiem w każdej z nart. Najtrudniejsze będzie równe przyklejenie fok przed przycięciem, aczkolwiek jeśli się do tego przyłożymy z całego serca, to efekt będzie zapierał nam dech w piersiach przez następne 5 dni roboczych i może dodatkowo przez cały weekend, czas pokaże.

Cierpliwość jest gorzka, ale jej owoce słodkie„.

Niech to będzie wasze motto od samego początku, dziewiczej walki o maksymalnie równe i przede wszystkim komfortowe docięcie fok.

Poniżej kilka instruktażowych filmików, bez których ciężko będzie wam zaliczyć ten „pierwszy raz”. Powodzenia!

 

Black Diamond

Genuine Guide Gear – G3