Udostępnij

Nagrody prestiżowego plebiscytu magazynu Freeskier przyznane!

Pierwsze miejsce w kategorii mężczyzn przypadło dla Tomka Wallischa, który wyprzedził o całe 27 tysięcy głosów ubiegłorocznego zwycięzce plebiscytu, Henrika Harlauta i zdobył tytuł Najlepszego Freeeskiera Globu Roku 2012 drugi raz z rzędu w przeciągu 3 lat.

W kategorii kobiet najcenniejszy laur zdobyła po raz kolejny Kaya Turski. Śmiało można powiedzieć, iż 2012 Skier Of The Year w Spódnicy została nasza rodaczka, gdyż jak wiemy, wyśmienicie włada ona językiem polskim, za równo w piśmie jak i w mowie.

Tak podsumował Kayę i jej osiągnięcia Shay Williams – Managing Editor Amerykańskiego Freeskiera:

She won.
A lot.
Again.

Czy powyższe persony zasłużyły na przyznane przez magazyn Freeskier odznaczenia?

Chyba nie ma żadnych wątpliwości, że decyzja głosujących jest jak najbardziej prawidłowa. Jeśli ktoś uważa inaczej to niech natychmiast wstanie lub zamilknie na wieki, amen!

Przybliżymy trochę statystyk, by pokazać, iż zdobyte przez Tomka i Kayę tytuły poparte są solidną dawką osiągnięć i intensywnej, długotrwałej pracy.

Kaya – w przeciągu czterech lat zwyciężyła ona na prawie każdej imprezie jakiej brała udział. Sześć złotych medali X-games, pięć zwycięstw w Dew Tour, a największym bangerem jest fakt, iż Kaya wygrała 16 z 19 imprez, w których brała ostatnio udział. Czy mamy wymieniać dalej? Niezaprzeczalnie jest ona Światową Królową Slopestyle’u!

Tom – w ostatnim sezonie zdobył dwa medale X-games, złoty w USA i srebrny w Europie. Wygrał cały cykl oraz dwa przystanki Dew Tour (Breckenridge i Killington) oraz został slopestyle’owym mistrzem świata, poza tym uplasował się nie pierwszym miejscu rankingu AFP w tej kategorii (slopestyle).

Oczywiście freeskiing to nie tylko super zawody i olimpiady, ale także mnóstwo czasu, wysiłku i pasji włożonej przede wszystkim podczas filmowania swoich najlepszych tricków. Za równo Tom jak i Kaya znani są ze swojej nieustępliwości w dążeniu do wymarzonych celów. Sesje na specjalnie wybudowanych, gigantycznych i przerażających skoczniach, wymagający i często niewdzięczny street. Zebranie konkretnych ujęć to nie bułka z masłem. Ciężka praca, godziny spędzone na street’owych miejscówkach, brak snu, chłód i głód, a to wszystko w imię freeskiing’u. Czy bylibyście w stanie poświęcić całe życie, zdrowie i wszystko co posiadacie dla samej zajawki?

Naszym zdaniem te „dzieciaki” zasługują na dożywotni szacunek, gdyż to m.in. za ich sprawą narty freestylowe osiągnęły taki niebanalnie wysoki poziom i respekt w oczach innych użytkowników planety Ziemia. Dzięki Tomek, dzięki Kaya! Zasłużyliście!