Udostępnij

Mateusz Kiełpiński jest jednym z bardziej kreatywnych i rozgarniętych freeskier’ów młodego pokolenia, jakich wydała na świat Polska ziemia. Postanowiliśmy przeprowadzić z Mateuszem krótką rozmowę, która ostatecznie przeobraziła się w nieco większy materiał. Zapewniamy, iż tak dojrzałych i interesujących odpowiedzi na pytania z dziedziny freeskiing’u nie czytaliście już od bardzo dawna. Nie trzymając dłużej w niepewności zapraszamy do lektury.

 

 

 

 

 

 

BW | Cześć Mateusz! Na początku powiedz coś o sobie. Skąd pochodzisz, gdzie aktualnie przebywasz, czym się zajmujesz?

Mateusz | Siemanko. Pochodzę z Zakopanego, ale obecnie mieszkam w Innsbrucku, gdzie studiuję, trochę pracuję i jeżdżę na nartach.

 

BW | Twój ostatni edit 2012/13 został opublikowany na prawie wszystkich stronach internetowych o tematyce freeski. Od tego momentu jesteś jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich freeriderow. Jak do tego doszło, jak się z tym czujesz?

Mateusz | Lubię oglądać dobre edity, bo powodują, że od razu chce się iść na narty. Kiedy trafiam na dobry warun, to wyciągam kamerkę i nagrywam. Jeżeli jestem zadowolony z materiału to zawsze na koniec sezonu staram się przygotować krótki filmik i podzielić się z innymi swoją zajawką. W tym roku udało się złożyć chillerski edicik w fajnym klimacie, który chyba spodobał się ludziom i jakoś samo to poszło. Przyznam, że moja rola ograniczyła się właściwie do złożenia editu i wrzucenia go na vimeo (swoją drogą big up dla Buliego za pomoc). Dla mnie taki pozytywny feedback to impuls do tego, żeby w kolejnych sezonach jeździć jeszcze więcej i dalej rozwijać swoje umiejętności. Ale to chyba normalne, bo prawda jest taka, że im więcej umiesz, tym większą czerpiesz z tego przyjemność.

 

 

Mateusz POVBW | Dużo kręcisz kamerką POV, czy możesz zdradzić jakieś tajniki, intrygujące ustawienia i porady tym, którzy dopiero zaczynają przygodę z kamerą na kasku.

Używam kamery gopro to fakt, ale czy tak często to sam nie wiem. Wyciągam ją głównie wtedy, kiedy warunki są naprawdę dobre i wiem, że mogę spodziewać się fajnych ujęć. Trudno mi udzielać jakiś profesjonalnych rad, bo to chyba wszystko przychodzi z doświadczeniem. Moim zdaniem najważniejsze to eksperymentować i próbować różnych kątów, montowań i ustawień. W końcu każdemu podobają się trochę inne rzeczy. Głównie chodzi o to, żeby przekazać, co się dzieje, więc akcje gdzie widać np. tylko narty albo gdzie ich nie widać wcale, powinny lądować w koszu a nie w necie. Action camów na rynku jest sporo, natomiast tylko kilka dobrych. W tym wypadku opłaca się zainwestować w sprzęt z górnej półki, bo zabawa I możliwości są o wiele lepsze. Wysoka ilość klatek na sekundę I duża rozdzielczość powinny być priorytetowymi kryteriami wyboru. Ale same ujęcia to nie wszystko. O wiele ważniejsze moim zdaniem jest montowanie. Krótkie, treściwe edity z dobrze dobraną muzą i ciekawymi wstawkami po prostu dużo fajniej się ogląda, niż te, na których koleś jedzie przez pięć minut po tym samym lesie. Unikajcie nudy.

 

 

 

BW | Lato w pełni. Jak wykorzystujesz ten czas, prowadzisz systematyczne treningi by przygotować się pod względem fizycznym do sezonu, czy może na razie inwestujesz swój wolny czas w relaks?

Mateusz | Lubię spędzać aktywnie czas, ale nie mam przygotowanego jakiegoś konkretnego planu treningowego. Chyba najważniejsze jest żeby cały czas się ruszać i nie wypadać z rytmu. Dlatego jeżeli tylko sprzyja pogoda to lubię przejść się w góry, pochodzić na slacku, wspinać się czy pograć w kosza. Ostatnio zainwestowałem też w rower i po kilku próbach chyba mogę stwierdzić, że to jest to. Konkretny trening a przy okazji naprawdę niezła zajawa.

 

Letnie aktywności

„Niestety freesking nie jest deskorolką, a koszty związane z jego uprawianiem są wysokie. Dlatego każdy rodzaj supportu jest niezywkle ważny dla zawodników.”

 

BW | Nowi sponsorzy na horyzoncie? Kto aktualnie cię wspiera i co sądzisz o „sponsoringu” na polskiej scenie freeski?

Mateusz | Do tej pory jeździlem na nartach polskiego producenta Born to Ride, ale zakończyliśmy współpracę po tym sezonie. Oprócz tego zawsze mogłem liczyć na fajne czapeczki od Red Hot’a. Co do przyszłego roku to jest kilka opcji, ale jak na razie żadnych konkretów. Zobaczymy, co z tego wszystkiego wyjdzie, ale jestem dobrej myśli. Myślę, że sponsoring zawodników jest niesłychanie ważny dla rozwoju polskiej sceny narciarskiej. Niestety freesking nie jest deskorolką, a koszty związane z jego uprawianiem są wysokie. Dlatego każdy rodzaj supportu jest niezwykle ważny dla zawodników. Niezależnie czy mówimy tutaj o sprzęcie, wyjazdach czy wsparciu finansowym, wszystko to bezpośrednio lub pośrednio pozwala nam na spędzanie na śniegu jak najwięcej czasu. Dodatkowo jazda w odpowiednim teamie ogromnie wpływa na rozwój umiejętności. Z drugiej strony poprzez działania medialne zawodnicy pomagają w tworzeniu potencjalnego rynku zbytu dla firm działających w tej branży. Jak dla mnie to zdecydowanie win-to-win situation. Niestety jeszcze niewiele osób to rozumie i dlatego w większości przypadków polskich narciarzy można mówić raczej o lekkim wsparciu niż prawdziwym sponsoringu. W Polsce freeskiing to ciągle sport niszowy, ale weźmy pod uwagę fakt, że żyjemy w prawie 40 milionowym, ciągle rozwijającym się kraju, gdzie z roku na rok ludzie przeznaczają coraz większą cześć swoich zarobków na aktywności związane ze spędzaniem wolnego czasu. Uważam, że wspólne promowanie freeskiingu w Polsce przyniosłoby korzyści zarówno lokalnym firmom jak i zawodnikom. Powoli widać już na naszej scenie przykłady podobnych działań i mam nadzieje ze w przyszłości będzie tylko lepiej.

 

BW | Na jakim sprzęcie aktualnie jeździsz, podaj specyfikację.

Mateusz | No właśnie z tym sprzętem to się jeszcze wszystko okaże. Jak już wspomniałem wyżej, do tej pory jeździłem na nartach B2R – głownie dwa modele: Pierwszy : 186 cm długości, ponad 120mm pod butem, którego używałem w te najgłębsze dni. Drugi ta sama długość, 107mm pod butem, generalnie tzw. daily driver. No i oprócz tego jedna parkóweczka. Co do wiązań to zazwyczaj były to Marker Jester i Look Pivot. Jeżeli chodzi o buty to tylko Dalbello Il Moro. Reszta sprzętu jest chyba mniej istotna, ważne żeby był funkcjonalny i wygodny.

 

Powder

Powder

„Nie ma nic lepszego jak jazda w grupie przyjaciół, którzy mają podobne podejście do tematu.”

 

EditBW | Twoje trzy najbardziej ulubione miejscówki?

Mateusz | Zillertal w Austrii, Alagna we Włoszech oraz Zakopane.

 

BW | Plany na zbliżający się sezon zimowy?

Mateusz | Zazwyczaj plan jest taki, aby każdy kolejny sezon był lepszy od tego poprzedniego. Do tej pory to się udawało, więc myślę optymistycznie i tylko czekam na nadejście kolejnej zimy. Chciałbym po raz kolejny spróbować swych sił we Freeride World Qualifier i Tatra Freeride Open. Chociaż nie jestem wielkim fanem zawodów, to jest to jednak jakiś sposób na walkę ze swoimi słabościami i przekraczaniem pewnych limitów. Poza tym to również kolejna okazja żeby poznać nowych ludzi. Bardzo lubię tego typu doświadczenia i zawsze traktuję to, jako pewną rodzaju lekcję. W tym roku powinienem mieć też więcej luzu ze szkolą, a dużą cześć swojego wolnego czasu chciałbym spędzić w domu i na wyjazdach z ekipą KTT. Nie ma nic lepszego jak jazda w grupie przyjaciół, którzy mają podobne podejście do tematu. Oprócz tego szykuje się kilka fajnych opcji, ale wszystko jest na razie w fazie przygotowań, wiec wolę nie zapeszać. Jeżeli tylko karma będzie sprzyjała to zapowiada się interesujący sezon.

 

 

 

 

POV„Myślę, że główną przewagą ski-touringu jest niezależność, wolność, cisza oraz spokój, dlatego coraz bardziej zaczynam doceniać doświadczenia związane z tego typu wycieczkami.”


BW
| Gondolki, kanapy, orczyki czy może wycieczki na fokach?

Mateusz | To zależy oczywiście, kiedy i gdzie. W Austrii zaraz po opadzie to głównie z wyciągu, ze względu na ilość zjazdów, jaką mogę dzięki nim wykonać. Foki wyciągam wtedy, kiedy robi się tłoczno albo wszystkie spoty dostępne z wyciągu są już rozjeżdżone. Czasami, jak chcę mieć święty spokój i oderwać się trochę od ludzi to idę na fokach na jakiś fajny widoczek. Natomiast, kiedy wracam do domu to raczej głównie foki. W tym roku na Wielkanoc miałem okres, gdzie przez tydzień robiłem po kilka podejść w pobliskim lesie i ciosałem poduchy. Myślę, że główną przewagą ski-touringu jest niezależność, wolność, cisza oraz spokój, dlatego coraz bardziej zaczynam doceniać doświadczenia związane z tego typu wycieczkami.

 

Powder akcja povBW | Patrzysz na polska scenę freeride trochę z boku. Czy twoim zdaniem rozwija się ona w dobrym tempie?

Mateusz | Jeżeli chodzi o poziom, to chyba bez sensu byłoby go porównywać z tym, co się dzieje chociażby w alpejskiej części Europy. Wynika to przede wszystkim z ogromnej różnicy w warunkach, ilości dostępnych ośrodków, długości zimy, budżetu itp. Można byłoby pewnie jeszcze długo wymieniać. Przyznać jednak muszę, że podczas Tatra Freeride Open poznałem kilka osób, o których wcześniej nic nie słyszałem, a którzy nie tylko jeździli mega dobrze technicznie, ale mieli również zajebisty styl. Przypuszczam, że takich osób z roku na rok będzie coraz więcej. Moim zdaniem freeride to taka naturalna ewolucja narciarstwa “stokowego”. Ktoś, kto raz spróbuje jazdy poza trasami, na pewno będzie chciał do tego wracać. Współczesny sprzęt narciarski pozwala nawet osobom o bardzo przeciętnych umiejętnościach na czerpanie mega fun’u z jazdy w puchu. Myślę, że w ostatnich latach kilkukrotnie wzrosła liczba osób, które jeżdżą freeride’owo, a biorąc pod uwagę, że w Polsce nie mało jest narciarzy, spodziewałbym się, że będzie nas tylko więcej. I chociaż z jednej strony wolałbym, żeby freeride pozostał sportem underground’owym, a dobry puch leżał na miejscówkach tak, jak kiedyś nawet kilkanaście dni po opadzie, to z drugiej strony przecież nie można być takim egoistą. Jeżeli tylko góry wpływają na kogoś tak jak na mnie, powodują uśmiech od ucha do ucha i pokój w sercu, to nie mam nic przeciwko, żeby się tym z innymi podzielić. Ważna jest jednak świadomość tego, co się robi i szacunek dla natury. Ludzie, którzy, że tak powiem robią syf w górach, nie zasługują moim zdaniem, żeby się tam w ogóle znajdować. Co do rozwoju freeride’u w Polsce na poziomie nieco wyższym, nazwijmy to może zawodniczym, to na razie chyba niewiele jest do powiedzenia. Ze względu na stosunkowo słabe warunki, jakie mamy w Polsce do uprawiania freeridu, dopóki nie znajdzie się jakaś grupka utalentowanych dzieciaków, która otrzyma odpowiednie wsparcie i nie będzie musiał myśleć skąd kombinować kasę na ciągłe wyjazdy i zawody, to o poważne wyniki może być trudno. Ale ja bym się tym tak wcale nie przejmował, bo uważam, że naszej narciarskiej scenie nie jest to naprawdę do szczęścia koniecznie potrzebne. Myślę, że dużo większy wpływ miałby film, który w końcu połączyłby różne aspekty polskiego narciarstwa. Marzy mi się zobaczyć w końcu produkcję, w której oprócz parku zobaczyłbym hardkorowy street, kickery w BC i porządne dropy. No i tak na sam koniec, to wydaję mi się, że generalnie przydałoby się nam działać bardziej grupowo. Jak na taka małą scenę, to trochę to wszystko jest rozdrobnione, a przecież od zawsze wiadomo, że w kupie siła.

 

 

Mateusz przyczajkaBW | Dzięki za wywiad. Na zakończenie pozdrawiamy.

Mateusz | Big up dla wszystkich, z którymi udało mi się w tym roku poprzybijać piątki na stoku, szczególnie dla ziomali z KTT, którzy cały czas nakręcają zajawę. Chciałbym też pozdrowić moich rodziców. Dzięki nim narty stały się nie tylko moją pasją, ale też stylem życia!

 

Zdjęcie główne: Mateusz Kiełpiński

Zdjęcia w artykule: Mateusz Kiełpiński, Fabian Niederstaetter, Jan Olszyński Powder.pl, Hubert CetnarCarolina Bagnato, KTT Home Video

Wywiad: Piotr Pinkas

Finałem naszej rozmowy będzie wspomniane podsumowanie wideo sezonu 2012/13 Mateusza, które zostało docenione na wielu szanowanych zagranicznych serwisach freeski m.in

Freeskier Magazine | Powder Mag | Newschoolers.com

Ha! Co wy na to?