Udostępnij

Zdziwiona mina „cywilnego narciarza” oraz członków jego rodziny, kiedy okazuje się, że ratrak stoi zasypany do połowy w zaspie śniegu, a żadna trasa w ośrodku nie posiada sztruksu, lecz świeży puch. Bezcenna, a za razem przerażająca dla narciarzy zainteresowanych niedzielną, kulturalną przejażdżką w gronie rodzinnym.

Tego typu doznania, emocje i przede wszystkim standardy są rzadkością, aczkolwiek właściciele ośrodków narciarskich, co raz częściej decydują się na tego typu rozwiązania. Widząc potencjał, jaki niesie ze sobą moda na freeride oraz bilans kosztów przygotowania tradycyjnych tras narciarskich nie trudno się zorientować, iż to się po prostu opłaca.

Najbliższym ośrodkiem tego typu w naszej okolicy jest słowacki Vratna-Chleb, który stał się w tym roku ofiarą klęski żywiołowej. Na szczęście zaradni Słowacy już uporali się ze szkodami wyrządzonymi przez matkę naturę.

W tym sezonie do tego zacnego grona dołącza włoskie Pragelato. Żadnych puchu freeride’rów będą obsługiwać dwa wyciągi, a sam sposób wykorzystania terenu będzie dowolny. Ceny karnetów będą zaczynać się od 13 Euro za dzień. Coś nam się wydaje, że ta miejscówka stanie się jednym z punktów w naszym planie zimowych podróży!

Nowy slogan ośrodka brzmi:

„Montagna da vivere in libertà”

Co w wolnym tłumaczeniu oznacza „Góra do życia w wolności”, czyli freeriderze! Hulaj dusza, piekła nie ma!

Czytaj także!